wtorek, 3 grudnia 2013

Zabawy ze skrótem, czyli jak obśmiać PMO

Grafika pochodzi ze strony pmoplanet.com
Czasem mam wrażenie, że w świecie biznesu i zarządzania, zwłaszcza po drugiej stronie oceanu, rządzą trzyliterowe skróty. Weźmy przykładowo z biznesu: CEO (i inne skróty z tzw. C-Level czy C-Suite – CIO, CFO, COO itd.), CRM, ERP, EVA, czy bliżej świata projektów – ROI, EMV, KPI, CSF, PPM, PMO...
Ba, nawet same trzyliterowe skróty posiadają swój... trzyliterowy skrót – TLA (Three-Letter Abbreviation albo Three-Letter Acronym). Skróty z pewnością ułatwiają życie, sprawiają że możemy szybko wypowiedzieć lub zapisać dłuższą, skomplikowaną nazwę. Popularność trzyliterowych skrótów jest tak duża zapewne dla tego, że są wystarczająco długie, żeby nie powtarzały się zbyt często, a zarazem na tyle krótkie, by łatwo było je zapamiętać i wymówić.

Niestety dla TLAs, padają one często ofiarą szyderców. Zwłaszcza w sytuacjach, gdy opisane skrótem zjawisko czy podmiot nie podoba się lub po prostu zalazł za skórę.

Tak też często bywa z Project Management Office. Napotkałem na wiele prześmiewczych rozszerzeń skrótu PMO. Najciekawsze z nich to:

Project Management Overhead – overhead to koszt ogólny, narzut, często w domyśle – zbędny. W odniesieniu do PMO stosowany, gdy nie wnosi ono swoim istnieniem rzeczywistej wartości dla organizacji. A niestety w wielu przypadkach wciąż tak jest, o czym świadczą chociażby dane o tym, że wiele PMO upada lub jest kompletnie reorganizowane w przeciągu 4 lat od swojego powstania (do tematu przyczyn niepowodzeń PMO powrócę na blogu już wkrótce).

Pouring Money Overboard – nieco bardziej dosadne twórcze rozwinięcie skrótu PMO, pojawiające się w analogicznych jak wcześniej sytuacjach.

Project Management Obstacle – i rzeczywiście, słabe, źle pomyślane PMO może bardziej przeszkadzać niż pomagać w zarządzaniu projektami. Na przykład wtedy gdy, zamiast ułatwiać życie kierownikom projektów, skupia się na ich przyłapywaniu na często drobnych błędach i niedociągnięciach, zasypuje ich formatkami do wypełnienia, wymaga danych i informacji, z których później nikt nie korzysta.

Project Management Overload – stosowane w sytuacjach, gdy PMO jest wiernym strażnikiem czy wręcz policjantem narzucającym i strzegącym stosowania przeładowanych, zbyt „ciężkich”, zbiurokratyzowanych procesów zarządzania projektami.

Pretty Myopic Organization – znów, określenie pojawiające się zapewne w sytuacji, gdy PMO działa „krótkowzrocznie” – większą uwagę skupia na regułach, procesach, dokumentacji i formalizmach niż na celach – zarówno tychże procesów i reguł, jak i samych projektów.

Poorly Managed Office – to rozwinięcie mówi chyba samo za siebie, a najwięcej do myślenia powinno dać szefowi PMO, które jest w ten sposób prześmiewczo określane.

Znam również pewną polską firmę, w której Biuro Zarządzania Projektami wśród kierowników projektów otrzymało niezbyt chlubne alternatywne rozwinięcie – Biuro Zarzucania Papierami. Wspominałem tu na blogu jakiś czas temu o template-oriented PMO i w tym wypadku mieliśmy do czynienia z takim właśnie biurem, skupionym na wypełnianiu zbędnej dokumentacji.

A może znacie jakieś inne zabawne rozwinięcia skrótu PMO, BZP itp? Może macie jakieś swoje własne na to pomysły?

Zapraszam do zabawy, przecież nie zawsze musi być tak śmiertelnie poważnie, prawda? :)

1 komentarz: